Przybycie

Wkroczył do miasta przez długi kamienny most. Był zmęczony po wielodniowej podróży przez dzicz. Wiele razy musiał uciekać lub chować się przed przeraźliwymi harpiami bądź wygłodniałymi niedźwiedziami i cieszył się, że teraz nie musi się już o to martwić. Jedynym jego marzeniem w tej chwili było odnalezienie karczmy i położenie się w wygodnym łóżku. Właściwie… nie musiałoby być nawet wygodne – każde jest lepsze od ziemi na której spał tak tak długo… Miał w plecaku 5 tysięcy złotych monet. Nie było to zbyt wiele, ale powinno wystarczyć przynajmniej do czasu zarobienia pierwszych pieniędzy – w końcu po to przybył do Vesper…

Stanął na środku sporego placu i rozejrzał się. Wokół przemieszczało sie całkiem sporo ludzi, którzy nawet nie zwracali na niego uwagi. Na środku placu stał człowiek, ktory głośno informował wszystkich co się ostatnio wydarzyło na świecie. Nie dało się nie zauważyć zirytowanych twarzy niektórych ludzi kiedy obwoływacz wrzeszczał po raz dziesiąty tę samą informację. Po swojej lewej stronie zobaczył budynek z wielką drewnianą tablicą, na której namalowane były złote monety. Był to bank. Jak zawsze kręciło się tam najwięcej ludzi załatwiając swoje interesy. Reszta placu również otoczona była budynkami i rozpoznał w nich sklep zielarza oraz alchemika. Postanowił, że zapyta kogoś w którą stronę udać się aby trafić do karczmy.

- Wybacz panie, że przeszkadzam… – zagadnął jednego dobrze ubranego przechodnia z siwą brodą
- Wybaczam – przerwał mu starzec – A teraz daj mi spokój – powiedział i odszedł w stronę banku.

Ludzie byli tu niezwykle uprzejmi. Postanowił więc zagadnąć jakąś kobietę. Zawsze uważał, że kobiety są bardziej przyjaźnie nastawione do ludzi. obejrzał się za siebie i dostrzegł, że właśnie jedna przedstawicielka płci pięknej wiechała na wspaniałym rumaku do miasta. Ubrana była skórzaną zbroję, a w ręku dzierżyła Kryss. Wyglądała na nieco zmęczoną. Podszedł do niej i zapytał:

- Przpraszam, ale czy nie wie pani gdzie tutaj mogę znaleźć karczmę?

Kobieta spojrzała na niego z góry. Wyglądała jakby nie do końca wiedziała o co chodzi. Po chwili otrząsnęła się z zamyślenia i popatrzyła na niego jeszcze raz – tym razem już przytomniej.

- Odwal się pan – rzekła po czym spięła konia i ruszyła w głąb miasta.

Axon pomyślał, że to ciekawe miasto…

Napisz komentarz